Kapadocja

piątek, 5 listopada 2010

Po dwoch dniach kuracji wspartej antybiotykami ruszylismy dalej. Spedzilismy 1 a w zasadzie 1/2 nocy w Kayseri u przesympatycznego kolegi poznanego przez CS o imieniu Zafer. Nastepnego dnia ruszylismy w kierunku Kapadocji. Dojechalismy tam nastepnego dnia wieczorem, przy zachmurzonym niebie i nie wiele obiecujacych prognozach. Kolejnego dnia przywitalo nas piekne slonce. Oto kilka zdjec z tej bajecznej krainy.












Ponizej jeszcze 2 zdjecia wulkanu Erciyes (3916 m.n.p.m.). Widok na niego towarzyszyl nam przez kilka dni.



Naladowani pozytywna energia ruszylismy dalej na wschod. Mamy piekna pogode wiec udaje nam sie robic zamierzona ilosc km pomimo krotkiego dnia. Obecnie jestesmy w miejscowosc o dzwiecznej nazwie Pozarcik. Do kolejnego punktu jakim jest nemrut dağı zostalo nam okolo 150 km. Powinnismy dokrecic tam jutro wieczorem. 

PS. Stracilem telefon, kontaktowac sie mozna ze mna przez telefon Gosi (888617405) - Lukasz

6 komentarze:

dr. Vodou 5 listopada 2010 03:03  

Łuki, ale nie próbuj się wspinać na te skały, bo pourywasz te kamienie na górze;)
Jarek

magda.nashipae,  5 listopada 2010 04:28  

Cudne widoki :D pozdrowionka i dobrej pogody :)
Magda

P 5 listopada 2010 12:48  
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Przemek Kermit,  5 listopada 2010 12:50  

Super wyprawa, pozdrowienia z Bydgoszczy ;D

Anonimowy,  6 listopada 2010 03:45  

Eee.. kruche to bardziej niz polski wapien ale tarcie znakomite;)
Pozdr dla dr. Vodou i ekipy !

Marta i Miko,  6 listopada 2010 04:10  

Pociśnięte te fotki, śledzimy na bieżąco..
Łuki pilnuj roweru ;)
3majcie się ...
MARTA&MIKO

Prześlij komentarz