piątek, 12 listopada 2010

Jedziemy dalej...slonce i dlugie podjazdy nas nie opuszczaja. Najfajniejszym miejscem gdzie ostatnio bylismy byla gora Nemrut Dag (2150 mnpm). Krol Antioch İ kazal wyrzezbic tam posagi  - sobie oraz jego kolegom bogom np. Zeusowi czy Heraklesowi. Na samym szczycie jest usypany 50m ımponujacy kopiec z kamieni w ktorym podobno pochowany jest sam Antioch İ. Dla nas to czysty Krol Julian z Madagaskaru ;).
Miejsce zrobilo na nas ogromne wrazenie. Te posagi staly tam juz p.n.e. i nadal sie niezle trzymaja ! Dostanie sie tam z rowerami na lekko zajelo nam pol dnia ale bylo warto.






Odwiedzilismy tez miasto-twıerdze Diyarbakir zamieszkaie glownie przez Kurdow. Przypadkowo przejechalismy przez najbiedniejszy rejon w miescie - chmara natretnych dzieci nie chciala nas stamtad wyposcic. Na ulicy palily sie ogniska - wszedzie pelno smieci ı wrzaskow ! Poczulismy sie bardzo niepewnie !
Zafer i Burak ostrzegali nas przed Kurdami ktorzy mieszkaja na polodniowym wschodzie turcji. Faktycznie czujemy duza roznice w obcowaniu z tymi ludzmi. Dzieci potrafia nas wyzywac i rzucac w nas kamieniami. Juz nie ta zyczliwosc co na zachodzie...



Przejezdzajac przez gory w kierunku Tatvan praktycznie na kazdym wzniesieniu byla baza wojskowa - zolnierze patrolowali ulice. Jezdzily czolgi. Wszystko to zeby zapobiegac partyzanckim atakom Kurdow.

Teraz jestesmy w Van - dotarlismy tu promem - 5h przyjemnego rejsu.

Kıerujemy sie w spokojny rejon polnocno wschodniej Turcji - wolnej od wszelkich konfliktow.  W poniedzialek wjezdzamy do Iranu. Przed nami przelecze po 2600 mnpm i slynny Ararat. Mamy nadzieje ze piekna pogoda sie utrzyma i najwyzsza gora Turcji ukaze nam sie w pelnej krasie.  

Na koniec osiolek w wersji bagazowej ;)

   
Jezeli macie jakies propozycje jak porazdzic sobie z natretnymi dziecmi, prosimy piszcie !
Dobrocia i usmiechem juz probowalismy.

Gule gule !


 

9 komentarze:

Wujek Mietek 12 listopada 2010 02:59  

Witajcie!!! Sledzę z zapartym tchem Waszą podróż i szczerze Wam kibicuję. To niesamowita wyprawa - tyle ekscytująca co niebezpieczna. Trzymam kciuki za powodzenie i duchowo jestem z Wami. Pozdrawiam serdecznie - wujek Mietek.

dr. Vodou 12 listopada 2010 05:19  

Spróbuj groźną miną;)poza tym świetna relacja i zdjęcia, wyraźnie czuć że koniec europy...teraz czas na nasz wypad, został nam tydzień z małym hakiem....przedwyjazdowy stresik na stałym poziomie.
pozdro
Jarek

Anonimowy,  12 listopada 2010 09:25  

Na niegrzeczne dzieci skuteczny jest kabel... (Mama)

Siedzimy tu w słońcu, jemy smakołyki, jest super!
Nikt w nas kamieniami nie rzuca...
Łyso Wam!?

Pozdrawiamy Jaruś i Rodzice!
Ps. Kabel to żart... sztywniaki!

Anonimowy,  12 listopada 2010 13:13  

Na takie "dzieci - potworki" jedyny sposób to omijać szerokim łukiem, a tym bardziej ich
rodziców, trzymajcie się!
My

Karolina 14 listopada 2010 10:31  

... hejka ... też w nich rzucajcie, ale ciastkami lub cukierkami ;-)

Kwazar 17 listopada 2010 07:29  

Ciekawe miejsca i dobre foty, fajnie, że będziemy mieli te relacje jeszcze przez pare miechów:)

dr. Vodou 17 listopada 2010 15:55  

Z wiarygodnego źródła dowiedziałem się, że w Afganistanie publiczne wycieranie nosa jest dużym nietaktem....nie wiem jak jest w Iranie, ale lepiej dmuchać na zimne;)
pozdro
Jaro

Anonimowy,  21 listopada 2010 12:10  

Kurde, wy już macie takie mordki,jakbyście byli stamtąd, a nie stąd:)co do dzieci,polecam twardą, zimną ignorancję! pozdrowienia od pani Uli (tej od mieszkania)..., ale dla Gosi tylko..sorki Łuki;p.., ale za to Stefan pozdrawia was oboje...biedaczek nie może wyjść z depresji po tym, jak go w ch... zrobiliście, ściskam:)
ja

Anonimowy,  1 grudnia 2010 01:38  

Z dubeltówki! Zawsze wiedziałam, że dzieci są podłe! Pozdrawiam, Pani Miseczkowa.

Prześlij komentarz