Mołdawia - Dzień 8

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Szybkie śniadanko i przepak. Ostatni etap przed nami. Cel Odessa! Jeszcze jedno przejście graniczne przed nami. Wyjazd z Nadniestrza nie należał do przyjemnych. Zostaliśmy wywołani z kolejki i kazano nam się udać do konkretnego budynku. W pokoju siedział za biurkiem umundurowany celnik w czapce z wielkim rondem i obok niego stał żołnierz w stroju moro. Celnik rzucił nasze paszporty i stwierdził, że są "nieprawidłowe" po czym zażądał "prezentu" bo inaczej "nazad"! Więc Łukasz wkładał z portfela... 10 euro - śmiech celnika... dodał 30 hrywien - oburzenie celnika...dodał 100 hrywien - celnik machnął ręką, że możemy już sobie iść. Ukraina!! Po 70 km byliśmy już w Odessie.

Bez większego trudu znaleźliśmy dworzec. Jego wielka kopuła z licznymi zdobieniami wyglądała bardziej jak bazylika. Na tle wszechobecnej biedoty, świecące marmury tworzył niesamowity kontrast. Postanowiliśmy, że najpierw kupimy bilet na pociąg, a potem jak zostanie trochę czasu to pojedziemy zwiedzić miasto. Kobieta w informacji nie była w stanie mi powiedzieć czy i gdzie mogę zakupić bilet dla roweru. Odsyłali nas z kasy do kasy, po 30 minutach zaczęło już nas to irytować. W końcu dotarliśmy do kasy gdzie kobieta po dłuższym zastanowieniu stwierdziła że może sprzedać bilet za rower. Zapłaciłem za 2 rowery równowartość 10zł i w zamian otrzymałem świstek papieru niczym nie przypominający biletu. Na peronie pokazałem bilet konduktorowi, on zaśmiał mi się prosto w twarz i powiedział „trzeba było przyjść do mnie, załatwiło by się”.
Następnie dowiedziałem się że na Ukrainie nie ma czegoś takiego jak wagon dla rowerów i że rower należy rozłożyć i przewozić w miejscu gdzie się siedzi. Ale wtedy gdzie powinno się siedzieć ?, na to pytanie nie dostałem odpowiedzi. Podróży nie możemy zaliczyć do komfortowych, mimo to było bardzo sympatycznie. Głównie za sprawą naszego towarzysza w przedziale, który wraz ze swoim synem wracał do rodzinnej wsi w okolicy Lwowa. Cała noc bawił nas rozmową.

0 komentarze:

Prześlij komentarz