Krym - Dzień 1 - Przemyśl/Lwów

czwartek, 14 maja 2009

Cel – „hotel turystyczny w Jałcie”

Naszą podróż rozpoczęliśmy Polskimi Kolejami Państwowymi – trasa Toruń-Przemyśl. Następnie musieliśmy dostać się do Medyki (przejście graniczne Polska-Ukraina). W dzień kursuje tam dużo busów . Niestety my byliśmy w Przemyślu po 22 więc byliśmy zdani na taksówkę.
Odprawa na granicy odbyła się dość sprawnie . Po Ukraińskiej stronie musieliśmy wypełnić jakąś kartę i podać hotel do którego jedziemy – ponieważ mieliśmy z tym problem Pani celniczka poinformowała nas że jedziemy do hotelu „TURYSTYCZNY” w Jałcie. Wpisaliśmy nasz nowy cel w kartę i byliśmy już po ukraińskiej stronie. Teraz zaczęliśmy się rozglądać za transportem do Lwowa. Autobusy już nie jeździły bo było po północy….ale nieomal spod ziemi wyskakiwali jacyś mężczyźni w czarnych, skajowych kurtkach z propozycją podwiezienia. Proponowane przez nich ceny były dość różne. Na szczęście zaczepił nas ukraiński chłopak który też chciał się dostać do Lwowa i zaproponował że razem wybierzemy szczęśliwca który nas powiezie i zaoszczędzimy trochę pieniędzy. Anton – tak miał na imię nasz nowy kolega, nie dał się zwieść panom kierowcom i wytargował rozsądną cenę 200H. Niestety nasz kierowca kilka razy ginął nam z oczu poczym widzieliśmy go w barze popijającego coś z plastikowego kubka. Trochę nas to zaniepokoiło…ale okazało się że to jego syn nas zawiezie. Oczywiście syn jeszcze próbował podbić stawkę – stwierdził że 200H to do tablicy LWÓW a nie do centrum ale Anton znów odpowiednio i stanowczo zareagował i wysiedliśmy w centrum . Anton ponownie podjął za nas decyzję i zabrał nas na nocleg do swojego domu – byliśmy tam o 2 w nocy. Przywitała nas Mama Antona – bardzo miła pani. Poczęstowała nas obiadem-smażoną baraniną z ziemniakami z dużą ilością masła. Obiad pyszny i niezwykle sycący! Pomimo późnej godziny rozmawialiśmy jeszcze do 4 tej.

Prześlij komentarz