Mołdawia - Dzień 4

czwartek, 10 czerwca 2010

Pobudka o 6 rano, śniadanie, przepak i pedałujemy dalej. Dłuższą przerwę zrobiliśmy sobie na targu w małym miasteczku. Kupiliśmy bryndze i ciemny chleb od babuszek i zjedliśmy ze smakiem! Oczywiście słońce i górki nas nie opuszczały;). Dojechaliśmy w okolice miasta Czerniowce. Upatrzyliśmy sobie ładną łąkę nad rzeką na biwak. Jednak po krótkiej rozmowie z panem wypasającym krowy zmierzaliśmy już w kierunku jego domu. Znów poopowiadaliśmy jak się nam żyje w Polsce i wypytaliśmy o sytuacje na Ukrainie. Nasi nowi znajomi byli młodsi od poprzednich miłych ludzi którzy nas gościli i trudniej się nam z nimi porozumiewało. W poprzednim domu mówiliśmy trochę po Polsku, trochę po Rosyjsku i płynnie nam się rozmawiało. Tym razem nadrabialiśmy gestami i dużo się uśmiechaliśmy.



0 komentarze:

Prześlij komentarz