Rugia - Dzień 2 - Stahlbrode / Glowe

sobota, 18 lipca 2009

Niebo było zachmurzone ale pozytywne myślenie kazało nam zakładać że nie da z tego deszczu;). Wsiedliśmy na prom i popłynęliśmy na Rugię.

Myśliwski zamek z 1836 roku w miejscowości Jagdschloss był naszym pierwszym celem na wyspie.

Podjeżdżaliśmy do niego leśnymi serpentynami. Po drodze minęliśmy wąskotorówkę o wdzięcznej nazwie „Pędzący Roland”. Dymiący parowóz i wagoniki z epoki, wśród dębowych i bukowych lasów robią oryginalne wrażenie!
Zjeżdżając ze wzniesienia na którym był zamek rozwijaliśmy znaczne prędkości! To zrekompensowało nam trudy podjazdu;)
Przez jakiś czas ścieżka rowerowa przyjęła edukacyjny charakter. Na trasie mijaliśmy różne stanowiska z oryginalnymi przyrządami pokazujące np. zasady działania niektórych praw fizyki.

Dotarliśmy do miejscowości Prorora. Można tam zwiedzić "Kolosa z Rugii", czyli ośrodek wypoczynkowy zbudowany przez nazistów w latach 1936 – 1937. Dziś te pozostałości czterokilometrowego budynku z czasów II wojny raczej straszą swoim wyglądem.

Jako miejsce „na obiad” wybraliśmy sobie ładne miasteczko z latarnią morską Sassnitz.

W porcie zrobiliśmy sobie sjestę i po posiłku i odpoczynku ruszyliśmy dalej. Zbliżaliśmy się do głównej atrakcji naszego wypadu - Parku Narodowego Jasmund. Jest tam kredowe wybrzeże klifowe. Najbardziej charakterystycznym miejscem parku jest Königsstuhl (Tron Królewski) – skała kredowa mierząca 118 metrów wysokości. Przed wejściem do parku zobaczyliśmy znak – zakaz wjazdu na rowerach. Trochę nas to zmartwiło bo planowaliśmy przejechać przez park i jechać dalej…Zbliżała się już 18ta i turystów było już bardzo mało więc widząc szerokie i komfortowe ścieżki wchodzące do parku, które idealnie nadawały się do wycieczek rowerowych;), postanowiliśmy że wyjedziemy tam i jeżeli ktoś nam zwróci uwagę to będziemy prowadzić rowery. Po około 2 km zobaczyliśmy, że znak zakazu nie wynikał ze złośliwości opiekunów parku a z tego że czasami trudno było przejść pieszo a o przejechaniu na rowerach nie było mowy! Nadźwigaliśmy się tam strasznie przenosząc nasze pojazdy nad zwalonymi drzewami, wciągając je na schody zbudowane w trudnym terenie, sprowadzając je po stromych, błotnistych zboczach…

Jednak widok na klify i Bałtyk był warty tego wysiłku;)

Gdy wyjechaliśmy z parku było już późno więc dojechaliśmy do Glowe i tam rozbilimsy namiot na plaży.

1 komentarze:

MISIACZ 31 marca 2011 09:29  

Poszukując relacji z wypraw na Rugię (która mnie zauroczyła natknąłem się na Waszą relację; szkoda, że opis kończy się na 3 dniu.
Podziwiam, że chciało się Wam z rowerami schodzić taką ścieżką w Jasmund.
Gdybyście mieli jakieś inne informacje niż ja o Rugii, chętnie poczytam, a gdybyście byli zainteresowani relacjami z Rugii, to służę adresem z moich wyjazdów tamże: http://misiacz.bikestats.pl/index.php?category=12059

Prześlij komentarz