Rugia - Dzień 3 - Glowe

niedziela, 19 lipca 2009

Poranek na plaży nas trochę rozleniwił ale postanowiliśmy się sprężyć i dość sprawnie dojechaliśmy do klimatycznej wioski Witt położonej nad samym morzem. Małe domki rybackie, stare wędzarnie przygotowujące ryby prosto z kutra tradycyjnymi metodami robiły niesamowitą atmosferę !
Zjedliśmy rybkę pojechaliśmy zwiedzić latarnię morską. Warto wejść na samą górę

Read more...

Rugia - Dzień 2 - Stahlbrode / Glowe

sobota, 18 lipca 2009

Niebo było zachmurzone ale pozytywne myślenie kazało nam zakładać że nie da z tego deszczu;). Wsiedliśmy na prom i popłynęliśmy na Rugię.

Myśliwski zamek z 1836 roku w miejscowości Jagdschloss był naszym pierwszym celem na wyspie.

Podjeżdżaliśmy do niego leśnymi serpentynami. Po drodze minęliśmy wąskotorówkę o wdzięcznej nazwie „Pędzący Roland”. Dymiący parowóz i wagoniki z epoki, wśród dębowych i bukowych lasów robią oryginalne wrażenie!
Zjeżdżając ze wzniesienia na którym był zamek rozwijaliśmy znaczne prędkości! To zrekompensowało nam trudy podjazdu;)
Przez jakiś czas ścieżka rowerowa przyjęła edukacyjny charakter. Na trasie mijaliśmy różne stanowiska z oryginalnymi przyrządami pokazujące np. zasady działania niektórych praw fizyki.

Dotarliśmy do miejscowości Prorora. Można tam zwiedzić "Kolosa z Rugii", czyli ośrodek wypoczynkowy zbudowany przez nazistów w latach 1936 – 1937. Dziś te pozostałości czterokilometrowego budynku z czasów II wojny raczej straszą swoim wyglądem.

Jako miejsce „na obiad” wybraliśmy sobie ładne miasteczko z latarnią morską Sassnitz.

W porcie zrobiliśmy sobie sjestę i po posiłku i odpoczynku ruszyliśmy dalej. Zbliżaliśmy się do głównej atrakcji naszego wypadu - Parku Narodowego Jasmund. Jest tam kredowe wybrzeże klifowe. Najbardziej charakterystycznym miejscem parku jest Königsstuhl (Tron Królewski) – skała kredowa mierząca 118 metrów wysokości. Przed wejściem do parku zobaczyliśmy znak – zakaz wjazdu na rowerach. Trochę nas to zmartwiło bo planowaliśmy przejechać przez park i jechać dalej…Zbliżała się już 18ta i turystów było już bardzo mało więc widząc szerokie i komfortowe ścieżki wchodzące do parku, które idealnie nadawały się do wycieczek rowerowych;), postanowiliśmy że wyjedziemy tam i jeżeli ktoś nam zwróci uwagę to będziemy prowadzić rowery. Po około 2 km zobaczyliśmy, że znak zakazu nie wynikał ze złośliwości opiekunów parku a z tego że czasami trudno było przejść pieszo a o przejechaniu na rowerach nie było mowy! Nadźwigaliśmy się tam strasznie przenosząc nasze pojazdy nad zwalonymi drzewami, wciągając je na schody zbudowane w trudnym terenie, sprowadzając je po stromych, błotnistych zboczach…

Jednak widok na klify i Bałtyk był warty tego wysiłku;)

Gdy wyjechaliśmy z parku było już późno więc dojechaliśmy do Glowe i tam rozbilimsy namiot na plaży.

Read more...

Rugia - Dzień 1 - Świnoujście / Stahlbrode

piątek, 17 lipca 2009

Pierwszy dzień był samochodowo-rowerowy. Przepłynęliśmy promem na wyspę Uznam. W Świnoujściu zostawiliśmy auto i dalszą podróż kontynuowaliśmy na rowerach. Ledwo zauważyliśmy granicę polsko-niemiecką. Po niemieckiej stronie aż roiło się od rowerzystów. Wszyscy świetnie ubrani na dobrych rowerach z pełnym wyposażeniem turystycznym. Mijaliśmy rowerzystów praktycznie w każdym wieku. W Polsce emerytka w kolarskich getrach i w kasku na rowerze górskim to rzadki widok – tam to norma.
Już od samego początku duże wrażenie na nas zrobiły świetne trasy rowerowe! Drogi różne – czasami asfalt, czasami ścieżki leśne ale zawsze dobrze przygotowane bez dziur i innych niespodzianek. Oznakowanie przejrzyste i czytelne. Co jakiś czas mijaliśmy duże tablice z opisami szlaków. Praktycznie nie była nam potrzebna nasza mapa.Malowniczą drogą wzdłuż morza dojechaliśmy do miejscowości Peenemunde. Jest tam doświadczalny ośrodek rakietowy gdzie prowadzono badania nad nowymi broniami III Rzeszy.

Dostaliśmy się do portu z którego promem płynęliśmy na do miejscowości Freest. Czekając na prom pooglądaliśmy sobie kolejne relikty z dawnych lat.

Przeprawa wodna była przyjemna. Pan przodownik przez megafon opisywał najciekawsze miejsca które mijaliśmy. Niestety krzyczał tylko po Niemiecku więc raczej nam przeszkadzał niż pomagał.
Kolejnym naszym celem była miejscowość Greifswald gdzie zwidziliśmy ruiny klasztoru Eldena.

Niestety na niebie pojawiły się ciemne chmury które zmusiły nas do spędzenia godziny w barze. Nie byliśmy smutni z tego powodu;)

Dojechaliśmy do Stahlbrode gdzie musieliśmy po raz kolejny skorzystać z promu aby kontynuować naszą wycieczkę. Byliśmy na miejscu dość późno więc postanowiliśmy rozejrzeć się za noclegiem i ruszyć z samego rana.

Read more...